 |
|
Siedziba Wilson Audio w Provo. |
|
 |
|
Przy pomocy czterogłowicowego routera CNC firmy Komo wycinane są poszczególne elementy obudowy. |
|
 |
|
Gotowe elementy obudowy zestawów Maxx 2 czekają na dalszą obróbkę. |
|
 |
|
Router CNC od razu wycina podfrezowania i wierci otwory na śruby mocujące. |
|
 |
|
Każdy z kawałków obudowy jest szlifowany ręcznie. |
|
 |
|
Poszczególne części obudowy łączy się przy pomocy specjalnego kleju. |
|
 |
|
Klejone elementy dociska się za pomocą szeregu ścisków stolarskich i zostawia na sześć dni w spokoju. |
|
 |
|
Kolumny Sophia 2 wykonane są z kombinacji materiału M oraz X. |
|
 |
|
Na wyposażeniu fabryki znajdują się trzy nowoczesne lakiernie samochodowe. |
|
 |
|
Każda z kolumn malowana jest ręcznie dwunastoma warstwami podkładu i lakieru. |
|
 |
|
Wilson przechowuje wzornik wszystkich kolorów, na jakie kiedykolwiek malowano jego produkty. Nawet, jeżeli klient wybrał kolor zielony. Brrrrr... |
|
 |
|
Wszystkie zwrotnice zalewane są specjalną żywicą, co eliminuje zjawisko mikrofonowania. Na zdjęciu zwrotnica do zestawów surround. |
|
 |
|
Głośniki poddawane są dwudziestoczterogodzinnemu procesowi wygrzewania. |
|
 |
|
Porty bas-refleksu we wszystkich modelach Wilson Audio wytoczone są z litego aluminium. |
|
 |
|
W domowym systemie Davida Wilsona pracują kolumny X-2 Alexandria. |
|
 |
|
Salon w domu Davida Wilsona został specjalnie przygotowany do celów audio. Uwagę zwraca pochyły, dwuspadowy dach ze zintegrowanymi dyfuzorami. |
|
 |
|
David Wilson (w skarpetkach), X-2 (na kolcach), żona Sheryl Lee (w szpilkach). |
|
 |
|
W znajdującym się na terenie fabryki pokoju odsłuchowym króluje sprzęt marek Audio Research, Nagra oraz Spectral. |
|
 |
|
Kolumny B&W Matrix 800 służą do szkolenia porównawczego prowadzonego dla dealerów Wilsona... | |
Porządek musi być
Fabryka już na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nietypowej i to manufaktury tego typu – a odwiedziłem ich już grubo ponad dwadzieścia – ulokowane są na obrzeżach miast w specjalnych strefach przemysłowych, gdzie sąsiadują z dziesiątkami podobnych sobie fabryk i fabryczek produkujących mydło i powidło. Tymczasem firma Wilson Audio nie tylko nie znajduje się w strefie przemysłowej, ale ponadto otoczona jest ze wszystkich stron zabudową jednorodzinną, znajduje się w środku regularnej dzielnicy mieszkalnej. Oczywiście możliwe, że gdy w 1991 r. David Wilson budował swoją nową siedzibę, stała ona jeszcze w szczerym polu i dopiero później została wchłonięta przez rozrastające się miasto. Nie zmienia to jednak faktu, że jedziemy typową amerykańską uliczką, jaką znamy z seriali „Cudowne lata” czy „Gotowe na wszystko” – z dziećmi biegającymi po ulicach, porozrzucanymi zabawkami i poprzewracanymi rowerkami.
Drugą niecodzienną cechą fabryki Wilsona – która być może wynika częściowo również z pierwszej – jest jej wygląd. Zazwyczaj fabryki to duże, prostopadłe bryły wzniesione z płyty warstwowej, rzadziej murowane, które można pomylić tylko z magazynem Castoramy. Tymczasem Wilson Audio bardziej przypomina dużą rezydencję lub ekskluzywny biurowiec klasy A. Nowoczesna bryła, duże przeszklone powierzchnie, a wszystko dyskretnie schowane za krzewami i drzewami znajdującego się od frontu ogrodu. Widać, że sam ogród również nie jest dziełem przypadku, lecz musiał zostać zaprojektowany przez architekta krajobrazu. Z dziesiątkami mieniących się ferią barw kwiatów i krzewów, równo poukładanymi kamieniami i strzelającą na kilka metrów do góry fontanną, wygląda po prostu bajkowo. To przywiązanie do szczegółów, jak miałem się później przekonać, jest wizytówką właściciela Wilson Audio.
Moimi przewodnikami po fabryce byli: menedżer eksportu, John Giolas i szef sprzedaży na Amerykę, Trent Workman. Na spotkanie z samym Davidem Wilsonem mieliśmy zarezerwowane popołudnie.
Zwiedzanie fabryki rozpoczynamy od omówienia materiałów, z jakich wykonane są wszystkie kolumny Wilson Audio. Firma już wiele lat temu zaprzestała stosowania tradycyjnego MDF-u na rzecz laminatów i żywic fenolowych. Obecnie w budowie kolumn wykorzystywane są dwa różne materiały, będące własnymi opracowaniami Wilsona – materiał M oraz materiał X. Materiał M na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły MDF, jednak jest znacznie twardszy, ma większą gęstość i znacznie lepiej tłumi rezonanse niż zwykły MDF. Do tego jest aż osiem razy droższy niż MDF – z dumą podkreśla Trent. Jeżeli koszt materiału M może przyprawić księgowego o ból głowy, to koszt materiału X będzie dla niego prostą drogą do zawału serca – jest on aż szesnaście razy droższy od tradycyjnego MDF-u! Materiał X niczym nie przypomina dostępnych materiałów – jest twardy niczym stal, a przy tym jego możliwości tłumienia rezonansów przypominają sorbotan. „Materiału M używamy do wykonywania obudów modułów średniotonowych w modelach Maxx 2 oraz X-2, a także w okolicach głośników średniotonowych w kolumnach System 8 oraz Sophia” – wyjaśnia dalej Trent. Twardszy materiał X wykorzystuje się do wykonywania pozostałych części obudowy.
Takich materiałów nie można ciąć przy pomocy tradycyjnych narzędzi stolarskich. Ogromne, grube na kilka centymetrów płaty materiału trafiają na olbrzymi, czterogłowicowy router CNC firmy Komo. Tutaj, przy pomocy specjalnych głowic frezujących, wycinane są poszczególne kawałki obudowy potrzebne do stworzenia kolumny. Maszyna pracuje powolnie i miarowo, za każdym przejazdem odsłaniając coraz głębsze pokłady materiału. Wycięte elementy są następnie klejone przy pomocy specjalnego kleju. – „Czas schnięcia tego specyfiku, będącego również produktem stworzonym specjalnie dla Wilson Audio, wynosi równy tydzień. Okres ten kolumny spędzają ściśnięte szeregiem ścisków stolarskich. Uzyskane spoiwo jest mocniejsze, niż sam materiał z jakiego wykonano kolumny” – przekonuje Trent.
Sklejona kolumna wędruje po raz pierwszy do komory lakierniczej, która na okres kolejnych kilkunastu dni stanie się jej drugim domem. W Wilson Audio znajdują się łącznie trzy supernowoczesne komory lakiernicze – identyczne, jakich używa się w przemyśle samochodowym. Filtry w nich zainstalowane są w stanie wychwycić wszystkie zanieczyszczenia powietrza większe niż 2 mikrony. Pierwszą warstwą nakładaną na kolumny jest specjalny żel pochodzący z przemysłu morskiego. Jego celem jest ukrycie miejsc połączeń poszczególnych elementów oraz uszczelnienie całej konstrukcji. Po jego wyschnięciu jest on szlifowany, aby uzyskać absolutnie gładką powierzchnię. Potem nanosi się pierwszą z 3 warstw podkładu, na który następnie nakłada się 8 warstw lakieru, „lepszego niż samochodowy” – jak obiecuje Trent. Na koniec kolumny są szlifowane na mokro, aby uzyskać efekt absolutnej gładzi niczym wysokiej klasy lustro. Miałem okazję dokładnie przyjrzeć się kilku obudowom, jak również kilku sztukom odrzuconym przez kontrolę jakości i faktycznie, lakieru o takiej jakości próżno szukać w seryjnie produkowanym aucie wyjeżdżającym świeżo z fabryki, o naprawach lakierniczych nie wspominając. – „Jeżeli w całych Stanach nie będziesz mógł znaleźć dobrego lakiernika, to dlatego, że wszyscy pracują już u nas” – żartuje Trent.
Równolegle do prac wykończeniowych trwają prace nad pozostałymi elementami kolumn. Wszystkie głośniki stosowane przez Wilson Audio pochodzą od trzech uznanych poddostawców – Focala (większość tweeterów oraz woofery do modelu X-2), Scan-Speaka (tweeter Duette, wszystkie mid-woofery oraz woofer do modelu Sophia 2) a także Dynaudio (woofery do modelu System 8). Wszystkie one stanowią wersje specjalne, robione wg specyfikacji Wilson Audio. Część z nich, jak na przykład tweetery Focala, jest zmodyfikowana do tego stopnia, że poza zastosowaną membraną niewiele przypominają oryginał. Wszystkie głośniki są dokładnie mierzone i parowane. Wyniki pomiarów są przechowywane, co w razie awarii pozwala dobrać głośnik o zbieżnych parametrach. Przed dokonaniem pomiarów głośniki są jeszcze wygrzewane przez 24 godziny, bowiem w okresie tym znacząco zmieniają się parametry głośników.
Wszystkie elementy zwrotnicy przechodzą wstępną selekcję. Swoje miejsce w układzie znajdą tylko elementy o wartości nie dalszej niż od ustalonej w projekcie o zaledwie 0,05%. Cała zwrotnica łączona jest metodą punkt-wpunkt, na koniec całość jest zalewana żywicą w specjalnej plastikowej foremce, co ma zapobiegać mikrofonowaniu części zwrotnicy. Kable użyte do połączeń wewnętrznych pochodzą od Transparent Audio. Pomyślano nawet o takich detalach jak śruby mocujące głośniki, które wykonano ze stali nierdzewnej. Doprawdy trudno jest znaleźć choćby jeden element składający się na głośniki Wilson Audio, któremu NIE poświęcono uwagi. Całkowity czas wykonania jednej kolumny, od momentu dostarczenia półproduktów potrzebnych do jej budowy do momentu jej ukończenia, wynosi od 20 dni w przypadku najmniejszych modeli, do 42 dni w przypadku flagowego Alexandria X-2.
Po zakończeniu zwiedzania fabryki, zostałem zaproszony na lunch do Sundance, znajdującego się wysoko w górach rancho Roberta Redforda, znanego z odbywającego się tam od wielu lat festiwalu filmów offowych. Oczywiście samego Redforda nie miałem okazji poznać ani nawet zobaczyć, niemniej miejsce jest przepiękne i rozumiem, dlaczego aktor zakochał się w tym kawałku ziemi. Potem zaproponowano mi jeszcze przejazd wyciągiem krzesełkowym na szczyt pobliskiej góry, z czego jednak nie skorzystałem. Jako zapalony narciarz przesiedziałem już na tego typu wyciągach długie godziny, a przecież na dole czekał na mnie jeszcze kulminacyjny punkt programu. Nie ukrywam, że już sama myśl o tej wizycie wprawiała mnie w lekką ekscytację. Nie tylko dlatego, że spotkania w prywatnych domach projektantów i właścicieli należą do zupełnej rzadkości, ale przede wszystkim dlatego, że miała to być wizyta u samego Davida Wilsona – luminarza hi-endu, człowieka legendy. Do tej pory pamiętam, jak bez mała dwadzieścia lat temu, jeszcze jako młody chłopak, z wypiekami na twarzy czytałem recenzje produktów Wilsona w brytyjskim HiFi News. Wtedy jawiły mi się jako przedmioty z innego zupełnie świata, nierealne, z cenami, które przyprawiały o zawrót głowy. Wtedy nie marzyłem nawet, że będę mógł ich kiedykolwiek posłuchać, a co dopiero poznać i odwiedzić w prywatnym domu samego konstruktora
Rozpoczynamy od zwiedzania całego domu, pierwszy przystanek robimy w specjalnie przygotowanej sali do kina domowego – Maxx 2 z przodu, Sophia 2 z tyłu i głośnik centralny Watch. Z tyłu dostrzegam szafę szczelnie wypełnioną elektroniką Parasounda oraz projektor Sony Qualia. Z przodu, położony na boku niczym stolik do kawy, leży gigantyczny subwoofer Wilson XS. David puszcza fragmenty filmu „Master and Commander” i następne 10 minut siedzę jak zahipnotyzowany, wsłuchując się w wystrzały armat i łomot łamiących się kadłubów statków. Odwiedziłem w swoim życiu wiele pokazów kina z najwyższej półki, ale czegoś takiego jeszcze nigdy nie słyszałem. Skala dźwięku i swoboda dynamiczna były zupełnie niespotykane. Duża w tym zasługa subwoofera XS, którego dwa piętnastocalowe woofery napędzane zmostkowanym Parasoundem wyzwalały już nawet nie fale akustyczne, ale iście sejsmiczne! A wszystko to połączone z niesłychaną przejrzystością.
Wstrząśnięci, ale nie zmieszani pierwszym pokazem, podążamy do salonu, w którym zainstalowany jest system stereo. Główny pokój państwa Wilsonów ma dobrze ponad 80 metrów kwadratowych, został specjalnie zaprojektowany pod kątem walorów akustycznych, ma pochowane w ścianach ustroje pochłaniające i rozpraszające. Uwagę od razu zwraca także pochyły, dwuspadowy sufit, na którym zamontowano szereg półwalców. W centralnym miejscu pokoju stoją topowe kolumny Wilsona – X-2 Alexandria. Są one zasilane monoblokami VTL Sigfried, połączonymi z przedwzmacniaczem Audio Research Reference 3 oraz odtwarzaczem Audio Research Reference CD-7. Jako źródła alternatywne służą gramofon Basis oraz cyfrowy magnetofon studyjny Nagra-D, wspomagany przetwornikiem C/A firmy EMM Labs. Całość połączona jest przewodami Transparent Audio Opus MM. W drugiej części pokoju uwagę zwraca fortepian. Jest on używany przez żonę Davida – Sheryl Lee, podczas recitali dla znajomych. Ta niecodzienna dla nas forma spędzania wolnego czasu jest jak widać dalej żywa pośród klasy wyższej w Stanach Zjednoczonych. U nas niestety tylko grill i kiełbasa. Żeby chociaż karaoke...
Prezentacja systemu obejmuje w dużej mierze muzykę klasyczną, po czym gospodarz znika na dobrą godzinę, pozwalając słuchać swoich płyt. System Wilsona nie jest mi do końca nieznany, wszystkich wchodzących w jego skład komponentów, choć nie w identycznym zestawieniu, miałem już okazję słuchać podczas różnych wystaw i u znajomych, ale możliwość posłuchania orkiestry symfonicznej na realistycznym poziomie głośności w tak dużym pokoju jest z pewnością zupełnie nowym doświadczeniem. Szczególnie, że pokój również jest dość niezwykły. Dzięki wysokiej efektywności kolumn, sięgającej 95 dB, połączonej z ogromną mocą 600 W lampowego wzmacniacza, bardzo duża kubatura pokoju odsłuchowego nie tylko nie przeszkadza, ale daje możliwość rozwinięcia skrzydeł.
Określenie „skala dźwięku”, zarówno w sensie dynamiki, jak i tworzonej stereofonii, nabiera tu zupełnie nowego znaczenia. To coś pomiędzy typowym super systemem a muzyką na żywo. Każdy z instrumentów ma naturalne rozmiary. Zogniskowanie źródeł pozornych, jak i rozdzielczość są wyjątkowe, a mimo to system nie gra analitycznie. Gra po prostu prawdziwie. Dlatego systemu Davida mógłbym pewnie słuchać do późnej nocy, ale miałem przed sobą jeszcze jeden bardzo ważny punkt programu – wywiad. Myślę, że obok Franco Serblina z Sonus Fabera, którego miałem okazję odwiedzić pod koniec lat 90., David Wilson należy do najmilszych i jednocześnie najbardziej skromnych osób w tej branży. Obaj mają w sobie również niesamowitą pasję. Wystarczy ich zapytać o najnowszy produkt, aby opowiadali o nim godzinami, w najdrobniejszych szczegółach. To co ich różni, to sposób pracy. O ile Franco Serblin tworzył, zdając się niemal całkowicie na swoją intuicję i zmysł estetyczny, o tyle David Wilson stawia przede wszystkim na wiedzę i siłę umysłu.
To niezwykle skrupulatne, naukowe podejście ma swoje bezpośrednie źródło w jego wykształceniu. David Wilson jest bowiem biologiem molekularnym i jeszcze przez wiele lat po studiach prowadził różnego rodzaju badania kliniczne. Podobnie jak kiedyś w działalności naukowej, tak teraz w jego produktach nie ma miejsca na przypadek. Dlatego dla Davida bardzo ważna jest systematyczność i dokumentowanie każdego kolejnego kroku. Wystarczy zapytać, jak doszedł do używania dwóch różnych typów cyny, aby wyciągnął z szafy odpowiedni zeszyt, w którym metodycznie, punkt po punkcie, ma opisane wszystkie testowane przez siebie kombinacje materiałów. Przy każdej analizie znajdzie się data, dokładne warunki testu oraz oczywiście przyznane oceny cząstkowe, odpowiadające wszystkim ważnym dla niego aspektom brzmienia, z odpowiednimi adnotacjami. Chcemy wiedzieć, na jakiej podstawie dokonał wyboru gniazd głośnikowych w swoich pierwszych kolumnach – proszę bardzo – sięgamy kilka półek wyżej i znajdujemy dokładny opis przeprowadzonych doświadczeń. Po prostu perfekcjonista. |