|
 |
Recenzja zestawów Usher CP-8571 AV 07-08/06 |
 |
Przedstawiamy tutaj pełną recenzję zestawów głośnikowych Usher CP-8571 zamieszczoną w magazynie AudioVideo 07-08/2006:

" BERYLOWA ODMIANA
ZESTAWY GŁOŚNIKOWE DANCER CP-8571 II
autor: Filip Kulpa
Potężne kolumny do dużych i średnich pomieszczeń, które w zgoła fantastyczny sposób łączą otwartość i szczegółowość przekazu z przestrzenią i muzykalnością. Takie właśnie są najnowsze Ushery CP-8571 II.
Jesienią ubiegłego roku pojawiła się zmodernizowana gama highendowych zestawów Dancer II tajwańskiego Ushera – firmy, która 3 lata temu w dość spektakularnym stylu weszła na polską scenę audio. Wspólną cechą nowych „tancerzy” jest głośnik wysokotonowy z berylową kopułką. Ponadto w kolumnach Be-10 i Be-20 zastosowano – ponoć pierwszy na świecie – głośnik średniotonowy z membraną wykonaną z tego trudnego w obróbce lekkiego metalu.
Podstawowym modelem w gamie Dancer są recenzowane zestawy CP-8571 II. W odróżnieniu od większych, CP-8871 II, wykorzystują pojedynczy głośnik niskotonowy. Idea konstrukcyjna i zastosowane przetworniki w obu konstrukcjach są identyczne.
OBUDOWA
Podobnie jak recenzowane 2 lata temu zestawy CP-8871 (patrz AV 3/04), osiemdziesiątki piątki są potężnymi kolumnami, zwłaszcza w odniesieniu do naszych realiów. Druga wersja znacząco utyła w porównaniu do protoplastów, mimo że gabaryty zewnętrzne właściwie nie zmieniły się. Dociążenie spodu (gdzie znajduje się komora balastowa) spowodowało, że jedna kolumna, wraz z przykręconym cokołem, waży ponad 80 kg (sztuka), czyli nieco więcej niż pierwsza wersja większego kuzyna 8871. Stylistyka nie zmieniła się znacząco, chociaż wykończenie jest jeszcze lepsze niż dotychczas za sprawa przedniej ścianki malowanej na czarno i pokrytej błyszczącym lakierem high-gloss. Połączenie głębokiej czerni silnie odchylonego do tyłu frontu ze szlachetnym odcieniem wygiętych bocznych ścianek pokrytych kilkumilimetrową warstwą naturalnego drewna sprawia doskonałe wrażenie. Kolumny te prezentują się co najmniej tak dobrze jak moglibyśmy sobie tego życzyć, wydając na nie bez mała 30 tysięcy złotych (przy obecnym kursie dolara). Drobna zmiana, prócz innego wykończenia przedniej ścianki, jest nieco łagodniejsze wyoblenie tylnej części obudowy. Większa część tylnej ściany jest płaska, dzięki czemu wygospodarowano miejsce na dwa porty basrefleksu oraz okazałą tabliczkę z czterema niezwykle solidnymi zaciskami głośnikowymi. Zarówno widełki, jak i wtyki bananowe można zacisnąć podwójnymi niezależnymi nakrętkami, dzięki czemu kontakt elektryczny jest znacznie lepszy niż w tradycyjnych gniazdach głośnikowych. Niezbędnym elementem kolumn są masywne i ciężkie cokoły, wykończone tym samym grubym fornirem co obudowy. Pięć masywnych stożków mosiężnych gwarantuje stabilność mechaniczną dość silnie odchylonych do tyłu obudów (w przekroju pionowym mają one w przybliżeniu kształt rombu, jeśli nie liczyć ledwo widocznego drobnego załamania przedniej ścianki poniżej głośnika średniotonowego oraz niewielkiej wklęsłości górnej ścianki). Odchylenie obudów ma swoją przyczynę natury akustycznej – chodzi o wyrównanie czasowe czół fal akustycznych promieniowanych przez poszczególne głośniki przy założeniu, że ucho słuchacza znajduje się na typowej wysokości i w typowej odległości od kolumn. Jeśli spojrzeć na kolumny z boku, okaże się, że położony w dolnej części ścianki woofer wyprzedza tweeter o około 13 cm. Z punktu odsłuchowego odległości do poszczególnych głośników będą mniej więcej jednakowe.
CP-8571 II będą trudnym „lokatorem”, jeśli docelowo mają stanąć w pomieszczeniu mieszkalnym, wykorzystywanym nie tylko do odsłuchu. Zajmują niewiele mniej miejsca niż dwie szafy. Nie tylko są strasznie głębokie (76 cm liczone od przodu do tyłu cokołu lub do górnej krawędzi obudowy), ale też potrzebują sporo przestrzeni z tyłu (do tylnej ściany). Ostrożnie licząc, trzeba się pożegnać z co najmniej 1,5-metrowym pasem przestrzeni życiowej. Wewnętrzna konstrukcja obudów jest bardzo solidna. Zastosowano liczne belki wzmacniające i wsporniki. Tuż poniżej dolnej krawędzi frezu głośnika średniotonowego zaczyna się półka przedzielająca wnętrze na dwie niezależne komory. Biegnie ona pod skosem, unosząc się w kierunku tylnej ścianki. To kolejny zabieg burzący regularność wewnętrznych komór, a więc minimalizujący ryzyko powstawania silnych rezonansów skrzyń. Żadna ze ścianek wewnętrznych nie jest równoległa do którejkolwiek innej. Przednia odgroda (głośnikowa) ma zmienną grubość i jest złożona z trzech, sklejonych ze sobą, płyt MDF. W okolicach tweetera jej grubość dochodzi do 75 mm (!), na dole jest o około 15 mm mniejsza. Grubość ścianek bocznych trudno dokładnie określić, ale na podstawie opukiwania obudowy palcem można stwierdzić, że jest „wystarczająca”.

GŁOŚNIKI I ZWROTNICA
Niskie oktawy odtwarza, znany już ze wcześniejszych konstrukcji Ushera, pojedynczy głośnik basowy 8955 o średnicy 21 cm. Jego membrana jest z tych scanspeakopodobnych”, a więc została wykonana z pulpy celulozowej z dodatkami włókien węglowych, nieregularnie wplecionych w strukturę membrany. Jest ona całkiem sztywna przy dość umiarkowanej grubości. Źródłem napędu jest duży, 146-mm, magnes ferrytowy. Chłodzenie cewki jest realizowane poprzez otwór znajdujący się na osi układu magnetycznego. Kosz jest oczywiście odlewany. Woofer pracuje w bardzo dużej objętości – w jak dużej, dokładnie nie wiadomo, ale na oko jest to co najmniej 50 litrów (obliczyć trudno ze względu na nieregularny kształt ścianek). Port basrefleks jest długi (ok. 30 cm) i dość szeroki. Znajduje się w niewielkiej odległości od podłogi. O dziwo, znów nie pokuszono się o zaokrąglenia jego końców. Szansa wystąpienia szumu turbulencyjnego jest jednak nikła, gdyż nawet podczas forsownej pracy prędkość powietrza pompowanego przez tunel jest niewielka. Głośnik średniotonowy, o oznaczeniu 8948A, znamy już z recenzowanego modelu CP-6391 (AV 3/06). Różni się od poprzednika (8945 – stosowanego w poprzedniej wersji testowanych kolumn) rodzajem membrany, której główna część (oprócz nakładki przeciwpyłowej) jest papierowa. Układ magnetyczny (120 mm) i kosz pozostały praktycznie niezmienione. Materiały firmowe producenta podają, iż częstotliwość podziału filtru dolnoprzepustowego dla omawianego głośnika wynosi 280 Hz. Filtracja musi być jednak łagodna, skoro jeszcze przy 100 Hz głośnik ten pracuje ze znacznymi poziomami. Mamy więc do czynienia z tak zwanym mid-wooferem, dającym spory wkład energetyczny w obrębie wyższego basu. Zupełne novum stanowi głośnik wysokotonowy z kopułką berylową. Tweeter o oznaczeniu 9980-20BeA z zewnątrz niczym nie różni się od tekstylnych kopułek Ushera. Delikatną membranę chroni niezdejmowalna siateczka. Na temat konstrukcji głośnika czy samej membrany Usher nie podaje żadnych informacji, poza pasmem przenoszenia, które sięga 40 kHz przy spadku 3-decybelowym. Zwrotnicę zmontowano na dwóch oddzielnych pytkach drukowanych (nie zaś na trzech, jak jest to praktykowane w serii 6), z których jedna spoczywa na dolnej ściance komory basowej, druga zaś – na ściance bocznej, obok woofera. Filtr dolnoprzepustowy głośnika basowego zawiera sporą cewkę powietrzna, dwa elektrolity i dwa rezystory ceramiczne. Rozmieszczenie elementów na płytce wskazuje, iż mamy do czynienia z filtrem drugiego rzędu. Gałąź głośnika średniotonowego zawiera – i tu pewne zaskoczenie – trzy kondensatory elektrolityczne Bennic, jeden „polipropylen” i dwie pary rezystorów ceramicznych. Również filtr górnoprzepustowy dla kopułki nie jest zbyt rozbudowany – składa się z zaledwie trzech elementów: dwóch kondensatorów polipropylenowych i cewki powietrznej (prawdopodobnie filtr 3. rzędu bez tłumienia).

BRZMIENIE
Zaskakujące, jak różnie brzmią kolumny high-end – pomimo iż czysto teoretycznie powinny zbliżać się do jednego, uniwersalnego wzorca, czyli brzmienia live. Dróg do tego celu jest jednak nie mniej niż producentów zestawów głośnikowych. Słuchając najnowszych Usherów, nie miałem wątpliwości, że ta obrana przez firmę z Taipei jest godna szerokiego naśladownictwa.
Tym, co wyróżnia CP-8571 II na tle wielu drogich (częstokroć znacznie droższych) kolumn, jest niezmiernie rzadkie połączenie znakomitego wglądu w nagrania z czystą, niczym niezakłóconą muzykalnością, spójnością przekazu. To jedne z tych kolumn, o których możemy powiedzieć, że grają całkiem normalnie, wybitnie poprawnie już w pierwszych sekundach odsłuchu. W tym brzmieniu nie ma żadnych, powtarzam: żadnych, składników, które mogłyby irytować nasz słuch, nawet po długich godzinach słuchania. I to głośnego. Jedną z pierwszych rzeczy, na którą zwróciłem uwagę, prócz naturalnej barwy, była jej kapitalna jednorodność w różnych punktach pomieszczenia. Uzyskanie korzystnych charakterystyk kierunkowych z dużym głośnikiem średniotonowym nie jest łatwe z uwagi na nieunikniony efekt zawężania wiązki promieniowania w zakresie mniej więcej od 2 kHz wzwyż. Jednostka średniotonowa w Usherach ma średnicę aż 18 cm, a mimo to, gdy wstajemy z fotela czy obchodzimy go dookoła, nie słychać wyraźnych zmian barwy. Scena dźwiękowa nie jest przykuwana do jednej kolumny, jeśli usiądziemy na wprost niej lub nawet przy jednej ze ścian bocznych pokoju. 8571 II znakomicie przenoszą środek pasma. Jest nie tylko neutralny, czysty, niepodbarwiony. Może to zabrzmi dziwnie, ale o ile przy odtwarzaniu fortepianu nie odnotowałem niczego spektakularnego poza brakiem szklistości i zawoalowania dźwięku oraz prawidłowym nasyceniem dźwięku w alikwoty, o tyle w wyjątkowo realistyczny sposób zabrzmiały instrumenty elektroniczne klawiszowe. Zamiast krótkich, tępych i suchych dźwięków, Ushery odtwarzają pełne wybrzmienia, które po prostu bardziej przypominają to, co słyszymy na koncercie. Wydaje się to zasługą doskonale wypełnionego dolnego podzakresu środka i dużej energii zlokalizowanej w tej części spektrum. Brzmieniu średnich rejestrów fortepianu towarzyszy nieraz delikatna mgiełka, zaś wiolonczela jest nieco bardziej „tłusta” niż w rzeczywistości. Generalnie, średni zakres jest jednak wybitnie otwarty i bezpośredni. Być może nawet delikatnie uwypuklony. Dzięki temu rewelacyjnie wypadają wokale. Zarówno czarni bluesmani, wokalistki jazzowe, jak i sopranistki na materiale klasycznym prawie materializują się w pokoju przed nami. Oczywiście w tym miejscu nie można zlekceważyć wpływu współpracującej elektroniki, ale wbrew pozorom, by uzyskać omawiane efekty, do Usherów wcale nie musimy podłączać systemu za 100 tysięcy. Końcówka mocy i odtwarzacz Audioneta okazały się urządzeniami adekwatnej klasy; doskonały efekt – wręcz synergię – odnotowałem w zestawieniu z systemem Accuphase, recenzowanym w tym wydaniu AV. Jedyne, co można odnotować po stronie nie-zalet (ale i nie jednoznacznych wad), to mniejsza precyzja dynamiczna średnich tonów niż z kolumn wykorzystujących mniejsze, szybsze przetworniki. Jako wręcz perfekcyjne określiłbym zszycie średnicy z sopranami. Obydwa te zakresy brzmią w istocie jak jeden – tworzą continuum. Być może jest tak po części dlatego, że wysokie tony nie epatują ultraprecyzją jak ta w wykonaniu berylowej kopułki Focala, stosowanej w ostatnio recenzowanych Electrach 1027 Be. Są detaliczne, czyste, czasem nawet trochę ofensywne (w sensie: żywe, ale nie ostre) w niższym lub średnim podzakresie, lecz mimo to słodsze niż w tamtych, również znakomitych, zestawach. W ten sposób integracja sopranów z dokładnym, lecz nigdy suchym czy klinicznym środkiem nie budzi żadnych zastrzeżeń. Skraj pasma jest delikatnie zaokrąglony, ale jest to efekt fizjologiczny dla ucha.
Jednostka średniotonowa pozytywnie zaskakuje dynamiką i energią, zwłaszcza w niższej średnicy. Skutecznie wspomaga pracę woofera w wyższym basie, zapewniając to, co w terminologii anglojęzycznej określa się jako snap (klapnięcie). Niskie tony są wartkie i rytmiczne. Zwolennicy dużych kolumn wymagający nieprzeciętnych osiągów w dziedzinie odtwarzania basu teoretycznie mogą trochę marudzić. Tylko jeden woofer, i to o średnicy 8 cali, nie zapowiada niczego spektakularnego. W rzeczywistości jest lepiej, niż można by oczekiwać. Po pierwsze – dlatego, że bas (jak zwykle u Ushera) – schodzi bardzo nisko (do około 25 Hz w pokoju). Po drugie – nie towarzyszy temu nadmierne spowolnienie niskich tonów. Bas ma ogólnie nieco miękki charakter, ładną barwę i bardzo realistycznie wybrzmiewa. Najniższe rejestry mogłyby być jednak trochę lepiej tłumione, szybsze. W najbardziej newralgicznym średnim podzakresie bas jest równy i wolny od pogrubień. Port BR pompuje efektywnie przy bardzo niskich częstotliwościach i na większości materiału muzycznego jest w ogóle niesłyszalny. Byłem doprawdy zdumiony tym, jak czysty był niski zakres (50-120 Hz) w moim pokoju, pomimo że skala dźwięku jest imponująca, a niskie tony potrafiły zatrząść posadami pokoju. Moje prywatne zestawy Zollera zdecydowanie silniej wzbudzają mody własne pokoju (przy 56 i 120 Hz), mimo że potęga niskich tonów jest porównywalna z obydwu kolumn. Sekret tkwi być może w znacznym oddaleniu od siebie głośników. Woofer znajduje się niemal przy samej podłodze, zaś przetwornik nisko-średniotonowy – o całe pół metra wyżej. Do licznych zalet Usherów należy zaliczyć również znakomitą, ekspansywną scenę dźwiękową. Oddanie głębi i planów przewyższa możliwości jakichkolwiek dwudrożnych monitorów – wbrew obiegowym opiniom wychwalającym stereofonię małych głośników, która, owszem, może być nieco bardziej precyzyjna, ale też znacznie skromniejsza pod względem gabarytów sceny. Ogniskowanie źródeł pozornych charakteryzuje duża precyzja, ale też nie każdy oczekuje wyciętych skalpelem konturów instrumentów czy sylwetek artystów.
Pomimo zastosowania dwóch wooferów o umiarkowanej średnicy, potencjał dynamiczny Usherów jest trudny do wyczerpania w pomieszczeniach o powierzchni rzędu 30 m2. Jest to optymalna przestrzeń dla tych zestawów, jeśli poziom głośności i makrodynamika maja być w pełni satysfakcjonujące dla słuchaczy o zróżnicowanych gustach muzycznych, niestroniących tak od rocka, elektrycznego jazzu, jak i symfoniki. Owa uniwersalność jest kolejnym, nawet już nie wiem którym w kolejności, atutem CP-8571 II.
KONKLUZJA
Najmniejsze Dancery są konstrukcją zdecydowanie lepiej dopracowaną od swych poprzedników. Brzmienie stało się lepsze niemal pod każdym względem – również w porównaniu do starszego i droższego modelu 8871. Z perspektywy rynkowej nie wypada mi nic innego, jak wydać kolejny entuzjastyczny werdykt dla Ushera. Drugich tak muzycznie usposobionych kolumn, o znakomitej uniwersalności i dużej precyzji brzmienia, po prostu nie znam – w przedziale do co najmniej 40 tysięcy złotych. "
Zobacz zestaw głośnikowy Usher CP-8751
|
|